Forum Karczma "U Cesarza" Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 [opowiadanie] Mrok u brama cz.1 Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Poll :: spodobało Ci się opowidanie ?

tak :)
80%
 80%  [ 4 ]
nie :(
20%
 20%  [ 1 ]
Wszystkich Głosów : 5


Autor Wiadomość
mistrz miecza



Dołączył: 27 Gru 2009
Posty: 1 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 14:02, 27 Gru 2009 Powrót do góry

jakiś czas temu napisałem to o to opowiadanie, starałem się utrzymać klimat Tzara, mam nadzieję, że się spodoba Smile przepraszam za błędy.
część pierwsza


Młody mężczyzna przetarł oczy. Leżał na łóżku próbując przypomnieć sobie sen. Na nic. Promienie słońca przedzierały się przez szpary w drewnianym oknie, oświetlając niewielki pokój. W rogu stała duża tarcza a na niej oparta była długa pika. Mała komoda znajdowała się naprzeciwko. Za drewnianych drzwi dolatywały głosy ludzi, stukanie butów i kielichów.
Podniósł się z łóżka zaczesując do tyłu ciemne, niezbyt długie włosy. Twarz jego była młoda, lecz można było zauważyć, że przeszła wiele walk. Zarzucił na siebie skórzaną kurtkę, wciągnął czarne spodnie i mocna zawiązał buty, po czym wyszedł z karczmy zabierając z komody miecz.
Słońce świeciło wysoko na jasno niebieskim niebie. Nie było ani jednej chmurki. Przysłonił oczy ręką i ruszył w kierunku koszar. Po drodze mijał prostych ludzi a to śpieszących na targ a to wyjeżdżających na wozach przez sporą bramę. Miasto było nieduże, otoczone kamiennym murem. Pośrodku znajdował się piękny, lecz mały zamek gdzie sprawowała rządy księżniczka. Stacjonowała tu także duża ilość żołnierzy gotowych do walki z siłami mroku. Podróżni nazywali to miasto, Euwiris czyli potężne. Podobno kiedyś jako jedyne miasto przetrzymało i pokonało wielką armie ciemności.
Mężczyzna pchnął ciężkie drzwi koszar. Żołnierze ujrzawszy przybysza przestali polerować zbroje i stając zasalutowali. Podbiegł do niego niski osobnik o rudych włosach.
- zaczęli już naradę, lepiej się pośpiesz.
Poklepał go po ramieniu i ruszył w kierunku kolejnych drzwi a żołnierze wrócili do wcześniejszych zajęć.
- siły mroku gromadzą się na północy, o Koster dobrze się spało – dodał ironicznie przenosząc wzrok z niewielkiej mapy na przybyłego żołnierza.
W małym i ciasnym pokoju siedziało przy okrągłym stole osiem osób. Patrzyli się a to na mapę a to na mówcę. W pomieszczeniu było duszno i ciemno. Ponieważ nie docierały tutaj promienie słoneczne jedynym światłem były świece.
- natomiast ogry wspierani przez sporą ilość szkieletów ze wschodu. Według naszych informacji kierują się na azjatyckie miasto Xial, zapewne kolejnym miastem będzie nasze.
Drzwi pokoiku znów się otworzyły, w nich stał rudzielec
-Generale Dirion, właśnie przybyli szpiedzy, Miasto Xial przyłączyło się do armii ciemności.
Zapadła krótka cisza, rudy wyszedł a generał przejechał ręką po siwych włosach. Był już w podeszłym wieku, na twarzy było sporo zmarszczek, ale ciało silne i dobrze zbudowane.
Zgromadzenie zwiesili głowy, każdy rozmyślał nad tą informacją.
- Cóż widać bez walki się nie obędzie – głos zabrał Koster, głos jego był dojrzały i stanowczy. – pozostaje nam przegrupować wszystkie siły i wziąć sprawy w swoje ręce.
Dirion przeniósł wzrok na młodego mężczyzne.
-Rzeczywiście bez walki się nie obędzie, ale nie można zapominać o mieszkańcach i księżniczce. Kapitanie Wostr – spojrzał jednego z kapitanów. – proszę przygotować swoich rycerze. Jutro wyruszy pan na południe do miasta handlowego miasta Legis jako straż przednia. Ripen ze swoimi ludźmi będzie osłaniał Księżniczkę i mieszkańców. Dodatkowo pomogą Ci gwardziści. Wyruszycie od razu, jeśli pojawi się armia wroga. – Zatrzymał się na chwile i przetarł chustką spocone czoło. – Allison i Koster ciężko mi to mówić, ale zostaniecie w mieście jako straż tylna próbując zatrzymać, chociaż na chwilę mrok. Następnie dołączycie do nas.
- Tak jest ! – Odpowiedzieli chórem wszyscy zgromadzeni.
- To wszystko możecie odejść.
Koster zagryzł wargę chciał coś powiedzieć, ale odpuścił.Spojrzał na Allison , Kapitana strzelców. Była smutna, w sumie nie było, co się temu dziwić. Spojrzała na chwile na Kostera wymuszając lekki uśmiech. Wstała i wraz z resztą wyszła z pokoju. Jako ostatni kapitan także wyszedł z pomieszczenia. Nabrał świeżego powietrza do płuc. Słońce wciąż mocno świeciło i grzało. Postanowił powrócić do karczmy zjeść jakieś śniadanie. Zatrzymał się i spojrzał na zamek przewyższający pobliskie domy.
Z oddali usłyszał tętent kopyt i szczęk zbroi.
Przez bramę przejechał niewielki odział krzyżowców. Koster stał akurat na środku drogi
Rozpędzeni rycerze parli wprost na niego.
- z drogi kretynie – wrzeszczał machając prowadzący żołnierz , zapewne dowódca.
W ostatnim momencie uskoczył w bok, jeszcze chwila a zakończyłby swój żołnierski żywot.
Oddział się zatrzymał i ten sam rycerz, który wrzeszczał zeskoczył z opancerzonego konia. Na sobie miał ciężki pancerz i miecz przy pasie. Zdjął hełm. Kapitan siedzący wciąż na ziemi był zaskoczony. Spodziewał się tępego osika a ujrzał dziewczynę o ładnej twarzy i długich jasnych włosach. Podeszła do niego i chwytając za koszule pomogła wstać.
- idioto jeszcze chwile a została by z ciebie mokra plama. Gadaj, z którego oddziału jesteś.
- Jaśnie pani ja zwykłych piekarzem jestem, ujrzawszy ten niesamowity widok pędzących koni niezwykle się zdumiałem i stokrotnie przepraszam i proszę o wybaczenie. – Odparł kapitan lekko się kłaniając.
Krzyżowiec lekko się speszył i można było zauważyć lekki rumieniec.
- piekarzem? A nieważne, znikaj mi z oczu. –Odparła gniewnie i ruszyła w stronę oddziału.
- nie za ciężki ten pancerz, panienko ? – Dorzucił
Wyciągnęła miecz
- jeszcze słowo a utnę ci ten długi jęzor.
- koszary krzyżowców są tam – wskazał palcem na biała wieżyczkę obok zamku.
Dziewczyna popatrzyła się wskazane miejsce
-Zaraz skąd wiesz, że…. – nie dokończyła bo mężczyzny już nie było

CDN...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mistrz miecza dnia Nie 15:16, 27 Gru 2009, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Sarkaz



Dołączył: 04 Lis 2007
Posty: 592 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:14, 27 Gru 2009 Powrót do góry

Cóż nie znam się na takiej twórczości Razz
Ale w ankiecie zaznaczyłem "Tak:)", bo spodobało mi się Twoje opowiadanie Very Happy
Ciekawa fabuła i wg. mnie świetnie wykonanie Smile
Ale nie licz się z moim zdaniem, bo ja się na tym nie za bardzo znam ;D

Ale takie błędy znalazłem:
Cytat:
proszę przygotować swoich rycerze.

Cytat:
Ripen z piechurami piechurami wikinierami będzie osłaniał wraz z gwardzistami Księżniczkę i mieszkańców.
- troche dziwnie skonstruowane zdanie. Może lepiej by było: Ripen wraz ze swoimi gwardzistami będzie bronił księżniczkę i mieszkańców

Cytat:
A nieważne, znikaj mi z oczy


Powodzenia, przy następnych twórczościach Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sarkaz dnia Nie 14:24, 27 Gru 2009, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
maciek



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 642 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:00, 28 Gru 2009 Powrót do góry

chwile,chwile,koszule

Pamiętaj że istnieje litera ę!

zaznaczę na tak.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Danielos von Krausos



Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 584 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kębłowo
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:16, 29 Gru 2009 Powrót do góry

Nie no, naprawdę nie wiem, skąd ten optymizm Sarkaza.

Po kolei. Zacznijmy może od najważniejszego czyli fabuły i jej przekazu. Jak długo myślałeś nad tą historią, hm? Od fabuły aż wieje banałem i sztampowością, serio. Mrok nadchodzi, zUo się dzieje, armie mroku, które wzięły się znikąd pustoszą świat? E. Razz Z resztą, sama akcja jest aż nadto dynamiczna. Człowiek przychodzi na zgromadzenie, mające dyskutować nt. jak mniemam poważnych rzeczy, a trwa 5 minut? No, to chyba nawet na tyle nie wygląda. I jedyny wniosek to "Bez walki się nie obędzie"? Oczywiście, coś tam gadali kto będzie walczył gdzie, ale trochę więcej szczegółów? Zero planów co zrobić z mieszkańcami, gdy pojawią się wrogowie, żadnych taktyk obrony czy cuś? Ale ok, nie będę się czepiał. Mimo wszystko, uważam, że to za mało. Do akcji z krzyżowcami nie mam większych zastrzeżeń, chociaż aż nadto dziwne, że temu chłopkowi się nic nie stało. Razz

Stylistyka strasznie kuleje (nie, żebym ja był wprawionym stylistą). Opisy są, owszem, ale nie mają one tej... mm, gładkości w czytaniu? Ogółem wali od nich też prostotą, używasz mało środków stylistycznych (takie porównania przykładowo). Dziwi mnie też, że niejednokrotnie znajdywałem źle odmienione wyrazy, przecinki wsadzone w nie te miejsca co trzeba, tudzież zdania zaczęte z małej litery. O błędach ortograficznych nie wspomnę (bo mogły to być równie dobrze literówki).

Wyszukam sobie dwa błędziki, które mnie najbardziej przeraziły:


Cytat:
Zgromadzenie zwiesili głowy

Zgromadzenie to liczba mnoga, rodzaj męskoosobowy? :>

Cytat:
- siły mroku gromadzą się na północy, o Koster dobrze się spało – dodał ironicznie przenosząc wzrok z niewielkiej mapy na przybyłego żołnierza.

Ym, to z tym Kosterem i spaniem to jakieś pomieszanie. Trudne do zrozumienia i fatalnie wpasowane w wypowiedź. Podejrzewam, że po prostu kolega zapomniał o dwóch znakach interpunkcyjnych, oraz przed "o" użył nie tego, co trzeba. W dodatku nijak to się wiąże z ironią. Ano, i zdanie zaczęte z małej litery (a ten błąd pojawiał się, niestety, ciągle).

Tych błędów jeszcze jest, i to sporo. Nie chcę mi się ich jednak szukać, bo i tak nie znajdę wszystkich.

Podsumowując... Od tego opowiadania wieje aż banałem, prostotą, oraz brakiem wiedzy o stylistyce i ortografii. W ankiecie jednak nie zagłosuję. Primo, nie chcę zniechęcać; secundo, po co tak w sumie. Tak czy siak, jeśli lubisz pisać to pisz. Ja sam zaczynałem nie najlepiej (chociaż nie wiem, czy było tak jak u Ciebie), i nadal próbuję szlifować swoje pisanie. Jak to Tolkien pisał, "Nie każde złoto jasno błyszczy", więc mam nadzieję, że może z Ciebie coś kiedyś wyjdzie. Ale jeśli... to musisz pracować. I to dużo. Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Danielos von Krausos dnia Wto 12:27, 29 Gru 2009, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
Sarkaz



Dołączył: 04 Lis 2007
Posty: 592 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:32, 29 Gru 2009 Powrót do góry

Danielos von Krausos napisał:
Nie no, naprawdę nie wiem, skąd ten optymizm Sarkaza.


Tak jak mówiłem, ja się nie znam na takiej twórczości Very Happy
Ale mi ta historia się spodobała Wink


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
maciek



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 642 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:11, 29 Gru 2009 Powrót do góry

czekam na drugą część

ja też się nie znam na takich opowiadaniach,zaczyna się nie nadzwyczajnie,czekam na resztę części


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001/3 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)